12
Dodane przez K44 dnia Styczeń 13 2012 17:44:48
Nie muszę wiele mówić, wolę więcej rozumieć.

Wszystko jest zmienne przez grawitacje,
to co uniesie się w powietrze kiedyś spadnie.

Wylana łza która zamieni się w wodospad.

Po pierwsze: Zasłuż na to co masz.

Nie masz pojęcia,
Ile mam do stracenia i ile do wyjęcia.

Szlug na śniadanie palę, wersy na kolanie,
Potem na nogi Nike i czapka na banie.

Nie idę sam po pustyni miasta
Dopóki bębny w słuchawkach i wyobraźnia.

Z atramentem na palcach, nadzieją w sercach,
Pióro, odwieczna walka bez krwi na rękach.

Ona szeptała do ucha - nie pierdol poczucie winy
i kręciła jointy, sypała koks, robiła driny mi.

Od siódmej klasy siedzieliśmy razem w ławce,
zamiast notować lekcje, robiliśmy plan jak zabić wychowawce.

Na religii mi mówili że kocha mnie Jezus,
ale dorastałem wśród złodziei, ćpunów i dilerów.

Co przychodzi łatwo, łatwo odchodzi.

Przez całe lata ćpania na dno sie staczal.
Odleciał w domu po zastrzyku z dopalacza.

Mój styl to nie podróba kupiona w internecie.

Błądzę gdzieś w skrajności bałaganie
tu zawiodłem się mnóstwo razy nieoczekiwanie.